Czasami oszczędności w gospodarstwie rolnym stają się pasmem nieoczekiwanych wydatków, których początkiem jest wypadek rolniczy. Ostatnio u mieszkańca sąsiedniej wsi wybuchł pożar. Spalił się chlew. Na szczęście uratowano około sześćset zwierząt. Dodatkowo, podczas gaszenia pożaru nastąpił mały wypadek przy pracy. Strażacy troszeczkę zalali dom mieszkalny. Ale to akurat był mały kłopot. Oczywiście facet wystąpił o odszkodowanie.
Przyjechała komisja. Długo, długo sprawdzała, analizowała i doszła do wniosku, że żadnego odszkodowania nie będzie. Powód? Nie fachowo naprawiana instalacja elektryczna. Efektem takiej decyzji była strata prawie stu tysięcy złotych. Dobrze, że budynek był ubezpieczony, ale dlaczego instalacja elektryczna była naprawiana przez jakiegoś przypadkowego elektryka. Rozumiem, że taniej, ale przecież wystarczyło nie szukać oszczędności na siłę i pewne prace pozwolić wykonać fachowcom. Byłyby dokumenty nie byłoby problemu. Ale cóż. Mądry Polak, ale po szkodzie. Myślę, że facet na drugi raz takiego błędu nie popełni.